na każdy temat (Reklama: Praca magisterska ,super oferty pracy )

Szczęknęły cztery miecze i dwie włócznie, próbujące odeprzeć miecz Aubeca. Rzecz! To robota Yyrkoona, nie ma co do tego wątpliwości mruknął Elryk. Dowiedział się, że go ścigam i korzystając z pomocy swych sprzymierzeńców demonów, próbuje mnie zatrzymać. Zacisnął zęby i syknął: Chyba że jeden z nich to sam Yyrkoon! Czy jesteś moim kuzynem Yyrkoonem, Rzecz? Rzecz... zabrzmiał niemal żałośnie głos. Szczęknęła broń, ale nie godziła już w Elryka tak gwałtownie. A może jesteś jakimś innym starym, dobrym przyjacielem? Rzecz... Elryk raz po raz kłuł mieczem bezkształtną masę. Trysnęła gęsta, cuchnąca krew i splamiła zbroję Elryka. Nie mógł zrozumieć, dlaczego demon pozwala się tak łatwo atakować. Teraz! zawołał jakiś głos nad głową Elryka. Szybko! Elryk spojrzał w górę i ujrzał rumianą twarz, białą brodę i machającą rękę. Nie patrz na mnie, głupcze! Uderzaj, teraz! Elryk ujął rękojeść miecza w obie dłonie i wbił ostrze głęboko w ciało demona. Stworzenie jęknęło, zaszlochało i szepnęło tylko jedno słowo: Frank... W tej samej chwili miecz Rackhira prześlizgnął się między ostatnimi głowami Węża, przebijając pierś i serce młodzieńca.

(Reklama: )