na każdy temat (Reklama: ogłoszenia brzozów ,)

Naraz pod Elrykiem ugięły się nogi. Przysiadł na wilgotnej skale. Przez chwilę wydawało się, że zaleje go słona bagienna woda. Poczuł ogarniającą go niemoc. Działanie narkotyków, które po raz ostatni przyjął, przechodząc przez Wrota Cienia, było coraz słabsze. Rackhir zbliżył się i stanął obok albinosa. Uśmiechnął się z żartobliwym współczuciem. I cóż, panie czarnoksiężniku, czyżbyś nie mógł uciec się do pomocy magii? Elryk potrząsnął głową. Niewiele wiem o praktyce wzywania demonów niższej rangi. Yyrkoon ma ze sobą wszystkie swe magiczne księgi, wszystkie ulubione zaklęcia, które otwierają mu światy demonów. Jeśli chcemy dotrzeć do tego obelisku, musimy poszukać zwykłej ścieżki, Wojowniku Kapłanie z Phum. Rackhir wyjął z fałdów swej tuniki czerwoną chustkę i przez dłuższą chwilę wycierał nos. Skończywszy, wyciągnął rękę, pomógł Elrykowi wstać. Ruszyli obaj brzegiem moczaru, nie tracąc z oczu obelisku. Znaleźli wreszcie ścieżkę. Nie była to zwyczajna droga, lecz ciągnąca się w głąb ponurych bagien płyta czarnego marmuru, śliska i powleczona warstewką szlamu.

(Reklama: )